 | Sponsor strony:
 |
Uczestnicy • Trasa • Relacje • Galeria zdjęć • Zaprzyjaźnione strony • Kontakty • Strona główna

Relacje z wyjazdu Relations of expedition (najnowsza na górze, pozostałe w kolejności chronologicznej) (The newer is on the top, the rest is chronological):
(10 września 2001 r.)
Już zaczynamy wracać. Jedziemy dziś około 10:00 (GMT +6) pociągiem do Moskwy 2 i pół dnia,
potem wieczorem do BRZEŚCIA tam aby było taniej przesiadamy się NA POCIĄG DO
TERESPOLA a stamdtąd do Warszawy.
W Moskwie będziemy w czwartek o 15:00 (GMT +3)
Pozdrawiam
Krzysiek
(przyp. Webmastera: Na końcu znajduje się dokładny opis ostatnich wydarzeń z wyprawy.)
Na początek
(dodano 27 sierpnia 2001 r.)
Pierwsza relacja First relation:
26.08.2001
20:15
Po Mszy o 19:00 u Dominikanow, żegnam się ze znajomymi, mam z Michałem
jechać na zakupy do hipermarketu. W
mojej starej SKODZIE, w lewym przednim kole jest coś nie tak z
cylinderkiem, nie odbija do końca, spowodowalo to
zdarcie się klocków hamulcowych. Jedziemy, hamuje straszny szum. Zaciska
się szczeka i nie chce przestać
hamować, znosi mnie na lewo. Postanawiam zostawić samochod przed domem i
poprosić kolege Radka aby mnie
zawiózł po zakupy.
In shortening: I decided to bought provisions.
21:30
Radek pojawia się. Jedziemy. O tej porze można liczyc tylko na całodobowe
TESCO. Lista zakupów zapowiada pełen
koszyk:
Na osobe mamy kupic:
1. Gorace kubki 10
2. Zupki Yum-Yum 10
3. Opycha 5
4. Puree ziemniaczane 5
5. Mielonka 5
6. Puszki z rybami (różne) 3
7. Glut (kisiel) 10
8. Kus-kus 2
9. herbata 50 (torebek)
10. Sól, cukier w/g uznania
I bought provisions in TESCO, which is open 24h/day.
6.30
Wstaje Tata - radzi mi żebym podzielił kupione poprzedniego dnia w TESCO o
północy jedzenie
Ciężko mi się zwlec.
7.30
Ostatecznie wstaję, Piotrek wychodzi z łazienki po półgodzinie, mowi, że tej
przyjemności pewnie nie dozna przez
najbliższe trzy tygodnie.
8:30
Przychodzi Mateusz, mamy jechać razem, na sadybe, do ambasady Kazachstanu
odebrać wizy. Zapomniałem mu
wczoraj powiedzieć, ze Skoda szwankuje. Trudno jest mało czasu - jedziemy.
9:00
Dojeżdżamy do ambasady, witamy się z czekającym Grąbą i wchodzimy. Konsula
jeszcze nie ma w biurze. Pojawia się.
Na drzwiach brak tabliczek. Konsul otwiera jedną z nich i stwierdza, że
sekretarka jeszcze nie przyszła, zaprasza nas
do swojego biura. Sprawdza coś. Po chwili prosi nas o przejście do pokoju
w którym szukaliśmy sekretarki. Znowu coś
sprawdza i przechodzimy z powrotem do biura konsula. Jeszcze raz nastepuje
zmiana pokoi. Za każdym razem konsul
zamyka drzwi na klucz. Cicho z chłopakami żartujemy "A teraz do tamtego
pokoju..." Pojawia się sekretarka.
Podpisujemy się i odbieramy paszporty. Pierwszy etap formalości w
dzisiejszym dniu za nami. Teraz na 10:00 trzeba
lecieć do urzędu paszportowego po pieczatki AB uprawniające do bez
wizowego wjazdu na teren Wspolnoty
Niepodległych Panstw (należałoby powiedzieć głośno i usłyszeć - jak to
dumnie brzmi!!!)
10:00
Wszyscy juz są tylko jak zwykle Misza się spóźnia. Po chwili widac Go
przejeżdża ulicą ale nie może zaparkować.
Czekamy na niego jeszcze klikanaście minut.
11:30
Po pewnych perypetiach, o których nie wspomnę - jeśli ktoś chce może mnie
zapytać osobiście. Zdobywamy pieczątki.
AB - na wyjazd służbowy do WNP.
We were preparing us to the travel
12:00
Gdy około dwunastej pojawiam się w domu, Piotrek kończy się pakować.
Wyjeżdża z pierwsza ekipa, która będzie
lecieć z Moskwy samolotem (ma to byc Boening 747) i poprowadzi w
Kazachstanie kurs zastępowych (są to Zbyszek,
Piotrek i Adam)
12:10
Skodą (niestety jest z nią coraz gorzej - czeka mnie mały remoncik)
Udajemy sie na dworzec, po drodze zahaczamy o
szkołę i magazym sprzętu - zabieramy dwa namioty 3-osobowe.
12:40
Jesteśmy na dworcu. Misza dzwoni z Jakubowskiej, że kończy rozliczać
obóz i zaraz będzie ze Zbyszkiem na
dworcu Warszawa Wschodnia.
13:05
Jesteśmy w komplecie. Kupujemy bilety do Terespola i Brześcia
Litewskiego (na Białorusi). Awangarda może
wyruszyć. Życzymy im powodzenia. O! Dziewczyna Piotrka przyszła się
pożegnać. (Pozdrowienia dla Bożeny!)
13:30
Pociąg rusza. Jutro my (Misza, Krzysiek - Ja, Bartek (Grąba) i
Mateusz) bedziemy stąd odjeżdżać. Tylko, że nas
czeka droga z Moskwy do OMSKA pociągiem - koleją transsyberyjską... oj
będzie zabawnie!
Do zobaczenia w Czkałowie! See you in Tshkalow
autor: Krzysiek
P.S. Zapowiada się Ciekawie. Postaram się wysyłac relacje na bieżąco!
Na początek
(dodano 28 sierpnia 2001 r.)
28.08.2001
13:30
Druga część uczestników wyjechała z Warszawy Wschodniej pociągiem do Terespola. Second group has gone from Warsaw to Terespol by train.
13:57:53
Pierwsza grupa dotarła w południe do Moskwy. Dojechali bez problemów. Wieczorem odlatują do Omska.
My mamy pociąg z dworca Białoruskiego. Będziemy jechać dwie noce i dzień. First group reached Moskow and they will have gone to the Omsk in the evening. We have a train from Baloruska station. We will go two nights and one day.
Nadawca SMS'a: Krzysiek
Na początek
(dodano 29 sierpnia 2001 r.)
Relacja z Moskwy oraz trasy Terespol-Moskwa
Pozdrawiam z Moskwy!
Po dojeździe do Terespola kupilismy bilety do Brześcia. Zjedliśmy pierogi
ruskie (sic!)
Odbyliśmy polską odprawę paszportową na peronie w Terespolu.
Już drugi raz (wcześniej na Warszawie Wschodniej) spotkaliśmy pociąg
POLONEZ do Moskwy, wsiądziemy do niego w Brześciu ale do Rozyjskich
wagonow. Po prostu dojazd z Ww-y do Brześcia jest tańszy "pośpiechem" niż
Polonezem.
Wbiliśmy się do pociągu. Były problemy ze znalezieniem miejsca, mnóstwo
podróżnych zza wschodniej granicy z torbami. Zobaczyślimy jak odjeżdża
Polonez - powinniśmy na niego zdążyc bo zmieniają mu koła z zachodnich na
Rozyjskie.
Dostajemy od konduktora deklaracje celne - Białoruskie.
Potem kontrola paszportowa. Idzie szybko - tylko Miszę objechali za
robienie zdjęć. Podczas przejazdu przez Bug rozmawiam z Tatą przez
telefon.
Wysiadamy w Brześciu - kierujemy się do kas. Są problemy z kupieniem 4
biletów na Poloneza. W końcu udaje się. Nie chcemy kupić za dużo
białoruskich rubli. Kilka razy biegam do kantoru.
Bilet jest imienny. Wsiada się z paszportem. W pociągu czysto. Poznaje
małego Miszę (10 lat) jedzie z tatą z Wakacji. Mieszka w Moskwie.
Można pobrać gorącą wodę na herbatę.
Około 24:00 czasu Moskiewskiego idziemy spać. Nie mogę zasnąć ciągle ktoś chodzi. Za gorąco. O 7:00 Moskiewskiego wstaję jem kanapkę. Piszę diariusz.
Zaczyna mi się chcieć spać. O 11:00 budzi mnie Misza. Za godzinę bedziemy w
Moskwie.
Idziemy do Uzbekturizmu. Zostawiamy paszporty. Na miasto. Oglądamy Kreml i
Plac Czerwony. Strasznie drogie wstępy do muzeów. Ok. 10 dolców na głowę.
Robimy trochę zdjeć.
Odbieramy wizy uzbeckie.
Idziemy do kafejki internetowej. 39 minut kosztuje 30 rubli. juz kończy się
czas. Następna wiadomość za dwa dni już z Azji zza Uralu. Pociąg o 20:36
do OMSKA. Stamtąd autobus do Czkałowa. Chyba ksiądz ma internet - bedzie
ciąg dalszy relacji.
Pozdriawiam
Krzysiek
Na początek
(dodano 5 września 2001 r.)
4.09.2001
10:14 (czasu polskiego)
Waśnie skasowało moją relację ktorą pisałem ostatnie 40 minut.
Napiszę tylko, że jest spoko i dzisiaj jedziemy do Taszkientu.
Na północy Kazachstanu już jesień w nocy bardzo zimno, ale uciekamy na południe.
Jeździmy pociągami. Za oknem step i posowieckie budowle - smutno to
wygląda.
Na stacjach można kupić coś do jedzenia.
Zrezygnowany, bo napisałem wcześniej dużo ciekawych rzeczy, bardzo
szczegółowo
Krzysiek
Na początek
(dodano 6 września 2001 r.)
O godzinie 20:10 odebrałem telefon. Coś przerywało, ktoś coś mówił po rosyjsku. W końcu jakiś głos zapytał mnie, czy rozmawia z panem Piądłowskim. Przedstawiłem się i okazało się, że to Krzysiek (mój brat).
Powiedział, że może rozmawiać, póki go nie rozłączą.
1 września dotarli do Czkałowa. Tam prowadzili kurs dla zastępowych. Uczestnicy kursu na pytanie: "Czy mówicie po polsku?" Odpowiedzieli - "Da..." :)
2 września, w niedzielę członkowie wyprawy poszli na polską Mszę Św do kościoła pw. św. Piotra i Pawła. Tam okazało się ilu Polaków żyje w Czkałowie. W większości we Mszy uczestniczyły starsze panie, które jeszcze trochę mówiły w ojczystym języku.
Wczoraj (5.09.2001) cała ekipa przyjechała samochodem z Taszkientu. Teraz (6.09.2001) są w Samarkandzie. Jest to bardzo ładne miasto. Można obejrzeć bardzo wiele zadbanych zabytków (czekamy na zdjęcia...).
W najbliższym czasie uczestnicy wyprawy będą jechać do Buchary, później do Nukusu. Niestety prawdopodobnie zlikwidowano pociąg do Astrachania, dlatego mogą wystąpić małe problemy.
Po tym, jak usłyszałem parę suchych faktów, coś stuknęło, następnie odezwał się krótki powtarzający się sygnał. Niestety rozłączono nas. Niedługo ma pojawić się następna, wiadomość.
Autor: Michał (Webmaster), Fakty: Krzysiek
Na początek
(dodano 10 września 2001 r.)
8.09.2001
Buchara
Zwiedziliśmy Bucharę. Najładniejsze ze wszystkich oglądanych do tej pory
miast.
Czujemy się trochę zmęczeni.
Zaczynamy się poważnie zastanawiać nad powrotem.
Jeśli o niego chodzi, to same problemy.
Pociąg stąd do Astrachania jeździ w czwartki, tam jest w sobotę
- to za późno bo stamtąd do Moskwy jedzie się około dwóch dni,
a plan jest taki, że będziemy w niedzielę w Warszawie.
Samoloty do Moskwy sa dla nas za drogie (ok 170 $). Z Samarkandy są
najtańsze okolo 100$, ale my się od niej oddalamy.
Jutro bedziemy w Hiwie. Jedziemy tam dziś w nocy - 500 km. Bus odjeżdża o
23:00 (GMT +4).
Autobus do Moskwy jedzie 7 dni. Ostatnio jak jechał to zajęło to 18 dni i
kurs zakończyl się w daleko od Moskwy. (To możliwe, bo jak wczoraj podróżowalismy z Samarkandy to autobus psuł się
3 razy (opona, pasek klinowy i zatarcie silnika) ostania awaria
zmusiła nas do zmiany autobusu okolo 150 km od celu.)
Hotel w Bucharze na poziomie PTMSMu.
Ostatni nocleg mamy wykupiony w Hiwie. Z niedzieli na Poniedziałek. Potem
już tylko wracamy.
W Samarkandzie nie mogliśmy znaleźć nic zjadliwego, żeby się pożywić. W Bucharze
jest lepiej - restauracja Azja jest niezła.
Tęsknimy za czymś bezmiesnym, sałatkami, naleśnikami z serem itp.
W Samarkandzie na targu wymienialiśmy się na owowce za puszki z mielonką,
na którą zupełnie nie mamy ochoty.
Pozdrawiam
Krzysiek
Na początek
Sponsor strony: